Spacer w terenie

Pierwsza część relacji przedstawia fragment drogi powiatowej Kazimierz - Puczniew, będącej JEDYNYM dojazdem do planowanej inwestycji.
Dlatego pierwszymi ofiarami inwestycji będą mieszkańcy wszystkich miejscowości leżących przy tej drodze.

NA POCZĄTEK OGÓLNY PLAN INWESTYCJI
Fot. 1
Samochód osobowy jedzie środkiem drogi, po obu stronach zostaje bardzo niewiele wolnej jezdni. Drzewa rosną w skrajni drogi, brak pobocza, brak chodników. W tle widać parę rowerzystów – ruch rowerowy, zwłaszcza w sezonie wiosenno-letnim, jest tu bardzo intensywny. Po obu stronach drogi widać zabudowania, co oznacza, że nawet po wycięciu drzew nie będzie tu dostatecznie dużo miejsca na zapewnienie przejazdu tirów. Zdjęcie zrobione przy planowanym wjeździe do magazynu, co oznacza, że w tym miejscu tiry muszą się „złamać”, aby zmieścić się we wjeździe. Auto osobowe nadjeżdża od strony Lutomiersk-Kazimierza-Zdziechowa, czyli tiry jadące np. od strony węzła Łódź Północ/węzła Zgierz będą w tym samym miejscu, co auto osobowe na zdjęciu. Jeśli wjazd nie będzie możliwy (np. w tym samym czasie są dwa transporty), tir będzie musiał czekać na swoją kolej w miejscu dwóch pojazdów widocznych pomiędzy dwoma drzewami. Jeśli w tym miejscu nie będzie zatoczki postojowej, zablokuje to ruch pojazdów na tym odcinku drogi. Kierowcy będą podejmowali próby ominięcia stojącego tira, lecz ostry zakręt spowoduje wiele niebezpiecznych sytuacji w tym miejscu. Z kolei budowa zatoki postojowej oznacza konieczność wywłaszczeń z budynków mieszkalnych widocznych po lewej stronie zdjęcia.
Fot. 2
To samo miejsce, chwilę później. Para rowerzystów dojeżdża do fotografa. W tym czasie dochodzi do niebezpiecznej sytuacji drogowej na tym odcinku drogi. Auto jadące od strony Zdziechowa musi hamować, auto jadące od strony Puczniewa również przyhamowuje. Auto jadące za rowerzystami wymija ich dopiero po pokonaniu zakrętu, co zajmuje dość dużo czasu. Wcześniej jest to niemożliwe, ponieważ ostry zakręt oznacza kompletny brak widoczności. W tym właśnie miejscu planowany jest wjazd do magazynu. Kierowcy jadą rozważnie i powoli, sytuacja widoczna na zdjęciu nie skończyła się więc wypadkiem. Warto zwrócić uwagę na wybrzuszenie jezdni po prawej stronie pojazdu ustawionego tyłem. Jest to wybrzuszenie od korzeni drzewa rosnącego w skrajni. Można powiedzieć, że jest to naturalny próg zwalniający, rozważny kierowca zawsze zwolni w takich miejscach. Nierozważny kierowca nie zwalnia nawet na progach zwalniających oznaczonych znakami i doskonale widocznych, co mogą potwierdzić osoby mieszkające przy szkole podstawowej w Szydłowie. Zdjęcie zostało wykonane w niedzielę, jednak w dzień powszedni poboczem idą piesi, w tym dzieci uczące się w szkole w Szydłowie. Ruch tirów na tej drodze jest ograniczony, choć oczywiście zdarzają się ich przejazdy. Każdy miejscowy kierowca wie, jakim wyzwaniem jest minięcie się z tirem jadącym z naprzeciwka, zwłaszcza w serii ostrych i wąskich zakrętów od Charbic Górnych aż do Kazimierza. Zakręt przy krzyżu w Charbicach Dolnych wymaga szczególnej uwagi, bowiem nieuważni/niedoświadczeni kierowcy często zjeżdżają zbyt blisko osi jezdni co wymaga nagłego zjechania prawie na pobocze.
Fot. 3
To samo zdjęcie, widok od strony Szydłowa. Fotograf stoi na drodze gruntowej, która ma się stać drogą wjazdową do magazynu. Droga ma szerokość ok 3 metrów. Aby tiry mogły się „złamać” przy wjeździe, niecka wjazdowa powinna mieć ok. 12 metrów. Oznacza to, że drzewa widoczne po lewej stronie muszą być usunięte na długości ok. 9 metrów, łącznie z całą infrastrukturą podziemną w tym miejscu. O istnieniu infrastruktury świadczy skrzynka rozdzielcza widoczna na zdjęciu i peszel wychodzący z ziemi. Sytuacja z tirami czekającymi na wjazd jest podobna jak poprzednio. Jeśli tiry będą czekać na drodze, kierowcy będą podejmowali próby wyminięcia stojącego tira, mimo że przed nimi będzie ostry zakręt z zerową widocznością. Inwestor nie przewiduje budowy zatoki postojowej, bowiem za linią drzew, w miejscu łąki będzie stał magazyn – tuż przy samej drodze.
Fot. 4
Dwie kolejne fotografie ukazują miejsce planowanego wjazdu do magazynu. Dwa rowery ustawione w poprzek drogi zajmują całą szerokość. Na wprost są domy mieszkalne (w tym bloki), wiata przystankowa, kapliczka i wjazd na osiedle.
Fot. 5
Na zdjęciu dobrze widoczny ostry zakręt opisywany poprzednio. Zdjęcia ukazują skalę koniecznej przebudowy samego skrzyżowania, nie wspominając o reszcie dróg, mostów, przepustów, itp.
Fot. 6
Kolejne fotografie zostały wykonane na prostym odcinku drogi pomiędzy Szydłowem a Charbicami Górnymi. Widać na nim intensywny ruch rowerowy, mimo że fotograf spędził na miejscu ok. 10 minut. Rowerzysta na zdjęciu ma sakwy i profesjonalne wyposażenie, co sugeruje, że jedzie rowerem w celach turystycznych.
Fot. 7
Na zdjęciu auto osobowe wymija grupę rowerzystów (ok. 3 osoby), zjeżdżając całkowicie na lewą stronę pasa. Z naprzeciwka nadjeżdża inne auto osobowe. Kierowcy poruszają się tu ostrożnie, ponieważ drzewa w skrajni i brak poboczy uniemożliwiają ucieczkę w razie niebezpiecznej sytuacji.
Fot. 8
Zdjęcie przedstawia szeroką panoramę drogi łączącej Szydłów z Charbicami Górnymi. W oczy rzucają się przede wszystkim: intensywny ruch rowerzystów; bardzo wąska droga, bez poboczy i chodnika; skala wycinki w sytuacji podjęcia decyzji o rozbudowie drogi; niezwykle malowniczy obraz – zielony tunel tworzony przez aleję starych pięknych drzew. W poprzek drogi przebiegają korytarze ekologiczne – przy drodze stoją znaki ostrzegające przed przebiegającymi zwierzętami. Wbrew pozorom, wypadków drogowych jest tu mało. Statystyki wskazują, że do wypadków drogowych dochodzi najczęściej w bardzo dobrych warunkach pogodowych, na szerokich i równych drogach. W sytuacji, gdy droga jest trudna – ciasna, wąska, bez poboczy, zadrzewiona – większość kierowców instynktownie zdejmuje nogę z gazu. Bezpieczeństwu na tej drodze sprzyja fakt, że jest ona stosunkowo mało obciążona ruchem – nawet jadąc wolno można dojechać na czas. Wszystko zmieni się, gdy wpuścimy tu tiry – kierowcy, chcąc zdążyć np. do pracy, będą podejmowali próby wyprzedzania/wymijania tirów. Jak pokazują fotografie, wyzwaniem jest tu nawet wyprzedzenie jadących rowerzystów!
Druga część relacji skupia się na terenie planowanej inwestycji. Pokazujemy, co jest planowane do całkowitego i bezpowrotnego zniszczenia.
Fot. 1
Na początek oficjalna mapka inwestycji. Link do dokumentacji przetargowej: https://ias-lodz.ezamawiajacy.pl
Fot. 2
Ten sam plan nałożony na zdjęcie satelitarne Google Maps. Lasek w lewym górnym rogu ma charakterystyczny kształt, co pozwoliło bardzo precyzyjnie nanieść plan inwestycji na zdjęcie satelitarne. Dopasowałem również skalę mapy Google, tak aby drogi oraz charakterystyczny kształt dolnej prawej części działki pokrywały się z planem. Amatorska praca, ale pozwala dość dokładnie zorientować się w terenie. Zdjęcie satelitarne jest dość stare, teraz w miejscu pola jest łąka pełna chabrów, rumianku, bratków i innych polnych kwiatów.
Fot. 3
Aby zrozumieć skalę inwestycji i stopień zagrożenia dla środowiska naturalnego, należy spojrzeć na szerszy plan okolicy. To samo zdjęcie satelitarne, z nałożonym planem inwestycji, pokazujące okolicę „z większej wysokości” (widać tutaj, jak dopasowałem skalę, np. drogi na Google Maps pokrywają się z planem). Widać m.in. dwie płynące opodal rzeki. Co się rzuca w oczy? Przede wszystkim: 
1.      Zbiorniki z substancjami ropopochodnymi są tuż przy lesie 
2.      Tuż obok są gęsto zabudowane wsie 
3.      Tuż za granicą inwestycji, w bardzo bliskiej odległości od siebie, płyną dwie rzeki: Młynówka i Ner. W Młynówce żyją m.in. bobry. 
Na tym rzucie tego nie widać, ale inwestycja posadowiona jest na wzgórzu, które opada gwałtownie ku rzekom, będzie to widać na kolejnych zdjęciach. Teren inwestycji musi być zniwelowany, ale nie zmieni to faktu, że tuż za granicą działki spadek terenu będzie bardzo duży. Młynówka jest tuż tuż, Ner – kilkaset metrów dalej. W przypadku rozszczelnienia zbiorników z substancjami ropopochodnymi, zanieczyszczenia spłyną natychmiast do obu rzek. Nie będzie czasu na jakąkolwiek reakcję. Ponadto, zanieczyszczenia z tirów (kto miał diesla ten wie, że z diesla zawsze kapie). Deszczówka z ogromnej połaci dachu. Różnego rodzaju zanieczyszczenia, śmieci, itp. które zawsze się pojawiają przy takiej działalności – wszystko spływa ze wzgórza ku rzece. Inwestor przewidział zbiornik na takie zanieczyszczenia, o pojemności – uwaga – 2,5 tys. litrów (!). Czyli 2,5 zbiornika typu mauzer, każdy kto zbiera deszczówkę z dachu swojego domu parsknie śmiechem. Inwestor przewiduje, że to wystarczy, bo część cieczy wyparuje (!) a jak będą deszcze nawalne to włączy pompy i wypompuje nadmiar (gdzie? Hmm…)
Fot. 4
Wchodzę na teren od strony przyłącza gazu (czerwona kropka na mapie). Patrzę w stronę osiedla „PGR”. Osiedla nie widzę, ponieważ stoję w jednym końcu magazynu. Drugi koniec magazynu jest prawie pod zabudowaniami widocznymi na horyzoncie. Przede mną pół kilometra hali. Po lewej mam drogę Kazimierz-Puczniew, z której zdałem relację wczoraj.
Fot. 5
Idę dalej ku szczytowi wzgórza. Tzn. wychodzę z hali, stoję na podjeździe dla tirów. Obracam się w prawo, przed sobą mam las… Las zbiorników z substancjami ropopochodnymi. Za nimi las prawdziwy. Ten zagajnik na pierwszym planie jest właśnie tym laskiem o charakterystycznym kształcie, który ułatwił mi skalowanie mapy. To stara żwirownia, która jest domem m.in. dla sów i nietoperzy. Teren będzie rzęsiście oświetlony przez całą dobę, dlatego te stworzenia zginą (nie będą wiedziały, czy jest dzień czy noc). Na planie widać, że zbiorniki niemal dotykają drzew. Przecież drzewa są niepalne, o co wam chodzi?
Fot. 6
Odwracam się ku rzekom, przede mną otwiera się panorama doliny Neru. Linia szuwarów i krzaków na pierwszym planie wyznacza koryto rzeki Młynówki. Płynie u stóp wzgórza, na którym stoję.
Fot. 7
To samo miejsce, widok na Ner i most na rzece.
Fot. 8
Przez kolejnych kilka zdjęć, schodząc powoli ku osiedlu „PGR”, zachwycam się szeroką panoramą doliny Neru i sielskim krajobrazem.
Fot. 9

Fot. 10

Fot. 11
Jestem już poniżej szczytu wzgórza, obracam się i ostatni raz spoglądam na zbiorniki z substancjami ropopochodnymi, który stoi „we wnęce” pomiędzy jaśniejszym a ciemniejszym lasem. Stąd lepiej widać silne nachylenie terenu ku rzekom.
Fot. 12
WTEM! Zauroczony krajobrazami nie patrzę pod nogi i dopiero w ostatniej chwili dostrzegam gniazdo wśród chabrów i traw. Dopiero teraz zauważam stado ptaków wzbijające się w niebo i krążące nade mną. Ręce drżą, aparat cały czas łapie ostrość na rośliny a nie na gniazdo. Robię w pośpiechu kilka niewyraźnych zdjęć i jak najszybciej oddalam się z miejsca. Czuję się, jakbym chodził po polu minowym, ale nie trafiam już na kolejne gniazda. Gdy jestem daleko, ptaki opadają na ziemię. W domu próbuję rozwikłać zagadkę gniazda. Chat GPT podpowiada, że może to być skowronek lub czajka, ze wskazaniem na czajkę. Jest wśród nas jakiś ornitolog? Jedno i drugie jest pod ścisłą ochroną. Jeśli pójdziecie tam na spacer, omijajcie obszar porośnięty chabrami, tam trafiłem na gniazdo. PS: wg inwestora na tym terenie nie ma żadnych zwierząt, nic tu nie gniazduje, żadnych form życia, biała plama.
Fot. 13
 W tle most na Nerze. Piękna facelia...
Fot. 14
...i bratki. Stoję na środku magazynu. Przede mną ćwierć kilometra hali, za mną również. Nade mną, hen wysoko, na wysokości 14 metrów jest blaszany sufit. Ludzka postać i las w tle dają wyobrażenie o skali inwestycji. Przy jaśniejszym lesie skład z paliwem.
Fot. 15
Doszedłem do drugiego końca hali. Przede mną pół kilometra blaszanego kloca – aż do linii lasu. Po prawej mam drogę Kazimierz-Puczniew.
Fot. 16
Schodzę nad Młynówkę i Ner. Wrażenie robi to, jak strome jest wzgórze. W centralnej Polsce mamy głównie płaskie tereny, więc inwestor postanowił być oryginalny i postawić halę na zboczu jednego z nielicznych tutaj wzniesień.
Fot. 17
Z tego miejsca widać potężny spadek terenu. Widoczny biały punkcik pod lasem oznacza miejsce, gdzie kończy się skład paliw. Zimą (o ile jest śnieg) dzieci zjeżdżają tutaj na sankach. W przyszłości może przemieszczać się tutaj coś innego (oby nie).
Fot. 18
Stoję na moście na Nerze. Widać koryto Neru, szuwary wzdłuż Młynówki i wzgórze charbickie. Próbuję wyobrazić sobie ten widok po skończeniu inwestycji. Drzew wzdłuż drogi nie będzie widać – magazyn będzie wyższy niż te drzewa. Jasnozielony las będzie również przysłonięty przez halę. Na tle ciemnozielonego lasu będą się odcinać zbiorniki z paliwem. Dużo bliżej, niedaleko Młynówki, będzie widoczny parking z tirami. Gdzieś obok parkingu – zgniatarka o długości 6 metrów. Chyba jednak nie umiem sobie tego wyobrazić.
Szukaj